Hartmut Gagelmann, Kaj znów się śmieje
Dziewiętnastoletni Hartmut, student muzykologii, odmawia służby wojskowej. Jako służbę zastępczą wybiera pracę z dziećmi niepełnosprawnymi intelektualnie.
Pierwsze dni były trudne.
"... Przed oczami stają mi kolejno wszystkie dzieci, ich obraz zapala się, jak pochodnia, potem gaśnie. Jeden pozostaje - syfilityczne dziecko, Michael. Znowu wzbiera we mnie fala wstrętu, a wraz z nią jedno życzenie: mogę robić wszystko, dosłownie wszystko, ale błagam, nie zmuszajcie mnie, żebym karmił to dziecko. Pieluchy Caroli jakoś jeszcze zniosę, ale tego nigdy.
Wzbiera we mnie jakaś nieokreślona pewność, że niewątpliwie coś mnie te dzieciaki będą kosztowały: albo nerwy, albo zdrowie, albo wiarę w życie. Tej nocy nie mogłem jeszcze wiedzieć, że tym, co tu zostawię, będzie moje serce. ..."
Młody człowiek nauczył się dogadywać z dziećmi, zaczął być przez nie rozpoznawany i akceptowany.
Przyszedł czas, gdy poznał Kaja - o którym wychowawcy mówili: ten czort. Kaj odmawia jedzenia. Nie jeden raz w czasie karmienia leje się krew. Z Kajem nikt nie ma kontaktu.
Dzieje budowania relacji między Hartmutem, a Kajem w książce, która na długo pozostaje w pamięci.




