1

Temat: odbieranie "dziecka" z WTZ - proszę o wyjasnienie

mam napisać nowe  "OSWIADCZENIE" dot. dowożenia i odbierania mojej córki z WTZ
poprzednio na oświadczeniu nie było adnotacji "świadomy odpowiedzialności za składanie fałszywych zeznań wynikających z art.233 Kodeksu karnego

2

Odp: odbieranie "dziecka" z WTZ - proszę o wyjasnienie

Witam. Czy mogę poprosić o doprecyzowanie pytania? Czy dobrze rozumiem, że chodzi Pani o to, czy ta adnotacja jest konieczna?

3

Odp: odbieranie "dziecka" z WTZ - proszę o wyjasnienie

Moim zdaniem WTZ dzięki takiemu oświadczeniu będzie miał pewność, że jeżeli rodzic zobowiązał się do czegoś lub coś oświadczył to faktycznie tak jest. W sytuacji gdyby wyszło na jaw, że rodzic nie dopełnił obowiązku jaki zadeklarował na oświadczeniu lub  po prostu skłamał, WTZ ma dowód, ma się prawnie czym bronić. Chodzi mi o to, że rodzice często mówią  rożne rzeczy, których potem się wypierają i nie ma żadnego dowodu. Takie oświadczenie ma uchronić przed takimi sytuacjami.

4

Odp: odbieranie "dziecka" z WTZ - proszę o wyjasnienie

Zgadzam sie z pania która napisała iż WTZ muszą mieć podstawę do tego by osoba niepełnosprawna intelektualnie mogła byc dowożona za obopólną zgodą.

5

Odp: odbieranie "dziecka" z WTZ - proszę o wyjasnienie

Nowe rozporządzenie w sprawie WTZ-ów

http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/8744     smile

6

Odp: odbieranie "dziecka" z WTZ - proszę o wyjasnienie

uzytkowniku monika to oświadczenia raczej dla miasta niżeli do wtz
wtz nie mają nic związane z dowozem, to leży w kwesti opiekuna, rodzica

7

Odp: odbieranie "dziecka" z WTZ - proszę o wyjasnienie

A ja myślę, że w WTZ uczestnikami są osoby dorosłe i raczej nieubezwłasnowolnione, więc w świetle prawa zdolne do czynności prawnych.
Zupełnie nie rozumiem dlaczego nie ufać samym osobom niepełnosprawnym, że wiedzą one jak mają wrócić do domu...
Może znamy różne osoby z niepełnosprawnością intelektualną, ale te które ja znam zachowują się raczej biernie niż "przebojowo". Uważam, że jeżeli ktoś ma taką odwagę żeby wracać samodzielnie do domu, to trzeba go w tym wspierać. Czy pracownicy WTZ też powinni dostarczyć dokumenty o tym, że mogą samodzielnie wracać do domu? Bo jeżeli nie, to dlaczego dorosły i nieubezwłasnowolniony człowiek z niepełnosprawnością intelektualną ma być traktowany inaczej?
Chętnie o tym podyskutuję.

8

Odp: odbieranie "dziecka" z WTZ - proszę o wyjasnienie

Witam Zgadzam się z jednym użytkownikiem. Jestem osobą niepełnosprawną  intelektualnie. Uczestniczyłam do WTZ, teraz pracuję w Zakładzie Aktywności Zawodowej. Znam dużo osób z WTZ. Przecież my jesteśmy dorośli, chcemy być tak somo traktowani.  jak inni normalni ludzie. Nie jesteśmy ubezwłasnowolnieni. Normalnie samodzielnie poruszamy się na ulicy, jeździmy samodzielnie autobusem po mieście itp. Więcej miejcie do Nas zaufania.  Także normalnie żyjemy i osiągamy wiele swoim życiu umiejętności, sukcesy. Dużo osób z WTZ wracają samodzielnie do domu, czy samodzielnie idą do WTZ. Jeżeli osoby niepełnosprawne intelektualnie jak My chcą samodzielnie wracać do domu, to faktycznie trzeba ich wspierać w tym i dać im szansę. Jesteśmy dorośli, nie ubezwłasnowolnione, więc czemu mamy być inaczej traktowani.
Chętnie będę obserwowała ten temat.
Dora. smile

Ostatnio edytowany przez DORCIA (2010-03-22 18:01:17)

9

Odp: odbieranie "dziecka" z WTZ - proszę o wyjasnienie

Witam. Zgadzam się z dwoma użytkownikami. Także jestem osobą niepełnosprawną intelektualnie. Uczestniczyłam także do WTZ. Teraz pracuję w Zakładzie Aktywności Zawodowej. Także teraz powoli się szykuję na wolny rynek. Widuję się z osobami z WTZ. Rozmawiam z nimi. Opowiadają mi jacy są zadowoleni, jak im sprawia tyle radości, ze mogą samodzielnie wychodzić z domu i przyjść do tych WTZ,  czy wrócić samodzielnie do domu z WTZ. Przecież osoby jak My z niepełnosprawnością intelektualną jesteśmy dorośli. Także mamy prawo to podejmowania decyzji. Nie jesteśmy nie ubezwłasnowolnieni  Też uważam że jak osoby niepełnosprawne chcą samodzielnie się poruszać to powinni osoby wspierać tych osób. Właśnie czemu mają Nas traktować inaczej? Rodzice powinni dać szansę, więcej zaufania. Ale większość osób się boi podjąć  taką decyzję i wypuścić samemu. Jak rodziców przekonać że mają już swoich dzieci dorosłych. O to jest pytanie do użytkownika Do. Pozdrawiam serdecznie.

10

Odp: odbieranie "dziecka" z WTZ - proszę o wyjasnienie

ZGADZAM SIĘ Z WAMI DROGIE PANIE, ALE NIE WSZYSCY UCZESTNICY WARSZTATÓW SĄ SAMI W STANIE WRACAĆ DO DOMU CZY DOJEŻDŻAĆ DO WTZ. W WARSZTATACH GDZIE ODBYWAŁAM PRAKTYKI BYŁ PAN, KTÓRY KOMPLETNIE NIE WIEDZIAŁ GDZIE MIESZKA, PYTAŁAM GO CZY PRZYJEŻDŻA DO WTZ AUTOBUSEM CZY PRZYWOŻONY JEST BUSEM, CZY MA DALEKO NA ZAJĘCIA. ODPOWIEDZIAŁ MI, ŻE MIESZKA W DOMU I NIE WIE GDZIE TO JEST:(

11

Odp: odbieranie "dziecka" z WTZ - proszę o wyjasnienie

Ja także z panią się zgadzam. Nie wszyscy są wstanie chodzic  samodzielnie jak w każdym WTZ, są rożni osoby. Ale  Ci którzy są wstanie i chcą bardzo chodzic samodzielnie, to powinni takim osobą dac szansę i ich wspierac w tym. Znam taką jedną osobę, która nie zna wcale ulic, ale wie doskonale jak trafic do domu i idzie samodzielnie. Uważam i tak myślę że powinni dac szansę tym osobą, którzy chcą samodzielnie się poruszac. Trzeba rozmawiac o tym z rodzicami, że jego dziecko chce spróbowac iśc samodzielnie, są dorośli i mają do tego prawo. Trzeba rozmawiac, to jest najważniejsze.

12

Odp: odbieranie "dziecka" z WTZ - proszę o wyjasnienie

W naszym kraju są teraz takie wymogi że niestety wszystko musi być podparte paragrafami. Wymogi są ogromne. Więc nie ma się czemu dziwić że została pani poproszona o umieszczenie takiej wzmianki.

13

Odp: odbieranie "dziecka" z WTZ - proszę o wyjasnienie

Witam,kto pracuje w WTZ ? kto je prowadzi ? oligofrenopedagodzy ?

14

Odp: odbieranie "dziecka" z WTZ - proszę o wyjasnienie

w wtz może pracować
psycholog
pedagog specjalny
oligofrenopedagog
terapeuta zajęciowy
fizjoterapeuta - rehabilitant
lub inni o wymaganych kwalifikacjach

a co do odbierania uczestników z wtz trudno wymagać od pracowników aby po zajęciach odprowadzali uczestników do domu, rodzic/opiekun zobowiązuje się do przyprowadzenia i odebrania z placówki w określonych godzinach, podobnie jest w śds, niektóre wtz stać na opłacenie kierowcy i wynajem busa, dla osób które nie są w stanie samodzielnie dotrzeć do wtz
(samodzielny przejazd autobusem itp)
rodzic/opiekun zezwalając na samodzielny powrót do domu przejmuje też pełą odpowiedzialność za np. wypadek,
nikt z pracowników nie przejmie tak dużej odpowiedzialności
a nie każdy uczestnik nawet ten nie ubezwłasnowolniony może samodzielnie dotrzeć do domu jest np na wózku inwalidzkim, jest niedowidzący, niewidomy...

15

Odp: odbieranie "dziecka" z WTZ - proszę o wyjasnienie

Ok. Nie każdy może. Nie ma co z tym dyskutować.
Ważne, żeby w tej sytuacji nie stało się tak, że dowóz uczestników teoretycznie zorganizowany dla tych, którzy nie mogą sami dotrzeć do WTZ, nie stał się dowozem dla wszystkich.
Kiedyś była to powszechna praktyka, bo skoro jest bus to dlaczego tylko dla niektórych? Dlaczego nie dla mojego dziecka? Dlaczego nie dla X, który mieszka dalej od Y? itd.
Nie przeczę, że są placówki i osoby, dla których organizacja dojazdu jest warunkiem koniecznym uczestnictwa w zajęciach.
Jednocześnie widzę bardzo duże możliwości wykorzystania "dojazdu" dla wygody a nie rozwoju uczestników.
To są sprawy bardzo indywidualne i nie da się stworzyć zasady, która będzie dobra dla wszystkich.
To co sprawdza się w Gdyni, nie sprawdzi się w Rabca. To co jest dobre dla osoby X nie jest dobre dla osoby Y.

I jeszcze jedno - nie rozumiem tego zdania "rodzic/opiekun zezwalając na samodzielny powrót do domu przejmuje też pełną odpowiedzialność za np. wypadek, nikt z pracowników nie przejmie tak dużej odpowiedzialności". Co Pani ma na myśli?

Ostatnio edytowany przez Do (2010-05-07 09:36:46)

16

Odp: odbieranie "dziecka" z WTZ - proszę o wyjasnienie

jest to bardzo proste

jeżeli rodzic/opiekun pozwala na piśmie na samodzielny powrót do domu a ta osoba nie wraca do domu
co robi rodzic? idzie do ośrodka i oczekuje że pomocy w poszukiwaniu, wielokrotnie zdarzało się że dana osoba przepadała bez wieści na 2-3 godziny, rodzic oczekuje pomocy a my nie możemy nic zrobić poza powiadomieniem policji
niestety z powodu stopnia niepełnosprawności niektórzy jest łatwowierni i mogą być wykorzystani w różnych sposób
kiedy dochodzi do wypatku, złamania nogi ręki itp zawsze znajdzie się ktoś kto będzie miał pretensje a to jest zabezpieczenie
a po nadto są też osoby które notorycznie uciekają (też z domu) które po prostu trzeba pilnować bo lubią wędrować
nie dotyczy to wszystkich osób z wtz czy śds, ale niestety niekiedy jest to konieczność

a dojazdy są przeznaczone dla osób które z powodu swojej niepełnosprawności intelektualnej czy też ruchowej nie są w stanie dotrzeć do wtz i domu, nie wszystkie placówki na to stać.

17

Odp: odbieranie "dziecka" z WTZ - proszę o wyjasnienie

Witam. Chciałabym się wypowiedziec na wcześniej  poruszony temat, a mianowicie powrót i dojazd do WTZ przez osoby niepełnosprawne. Musze się zgodzic po części  z wypowiedzią  uczestniczki forum Do. Ponieważ ludzie idą na łatwiznę w dużej mierze.  Może i rodzice nie u faja ,nie wieżą  w samodzielność swoich pociech. Jest to bardzo obszerny temat, choc nie ulega  wątpliwości, że warto o tym rozmawiac i wspierac tych którzy chcą być samodzielni. Na ten przykład podam przypadek mojej koleżanki która  jest niepełnosprawną  w stopniu umiarkowanym i mogłaby  samodzielnie dojeżdżać do WTZ ,a mimo wszystko dojeżdża busem. Bo jak sama mówi  jej matka powtarza bez przerwy, że WTZ  nie robi łaski  że po nią przyjeżdża. A jest tyle innych osób potrzebujących i chętnych do uczestnictwa w WTZ a ze względu na sytuacje materialna i brak miejsca w busie ta szansa zostaje im odebrana przez ludzką zarozumiałość i arogancje. Takie jest moje zdanie i niestety wiedza na ten temat.

Ostatnio edytowany przez Wio (2010-05-09 10:09:46)

18

Odp: odbieranie "dziecka" z WTZ - proszę o wyjasnienie

asia napisał/a:

jest to bardzo proste

jeżeli rodzic/opiekun pozwala na piśmie na samodzielny powrót do domu a ta osoba nie wraca do domu
co robi rodzic? idzie do ośrodka i oczekuje że pomocy w poszukiwaniu, wielokrotnie zdarzało się że dana osoba przepadała bez wieści na 2-3 godziny, rodzic oczekuje pomocy a my nie możemy nic zrobić poza powiadomieniem policji
niestety z powodu stopnia niepełnosprawności niektórzy jest łatwowierni i mogą być wykorzystani w różnych sposób
kiedy dochodzi do wypatku, złamania nogi ręki itp zawsze znajdzie się ktoś kto będzie miał pretensje a to jest zabezpieczenie
a po nadto są też osoby które notorycznie uciekają (też z domu) które po prostu trzeba pilnować bo lubią wędrować
nie dotyczy to wszystkich osób z wtz czy śds, ale niestety niekiedy jest to konieczność

a dojazdy są przeznaczone dla osób które z powodu swojej niepełnosprawności intelektualnej czy też ruchowej nie są w stanie dotrzeć do wtz i domu, nie wszystkie placówki na to stać.

Nadal nie rozumiem o co Pani chodzi.
W realnym życiu żaden dokument nie zwalnia nas z troski o drugiego człowieka. Jeżeli uczestnik nie dojdzie na czas do domu, to niezależnie od "pisma rodzica" i tak, zwykle kadra włącza się w poszukiwania, właśnie dlatego, że wie jakie trudności ma uczestnik.
Pani wypowiedź wywołuje u mnie złość. Żaden papier nie zabezpieczy kadry przed emocjami rodziców. Weźcie się do roboty i zacznijcie uczyć samodzielności osoby niepełnosprawne oraz wspierać rodziców. Uczcie ich samodzielnie wracać do domu, a nie zabezpieczajcie się z każdej strony, "żeby nikt nie miał pretensji".

Ostatnio edytowany przez Do (2010-05-10 09:39:13)

19

Odp: odbieranie "dziecka" z WTZ - proszę o wyjasnienie

a jak Pani wyobraża sobie takie poszukiwania w dużym mieście?
pracownicy pozostawiają innych podopiecznych i idą na miasto szukać?
niestety są granice odpowiedzialności
kadra nie szuka podopiecznego, nie ma takiej możliwości powiadamia się policję na wniosek rodzica
rodzic/ opiekun  bierze na siebie odpowiedzialność
nie każdy może wracać samodzielnie do domu.
kłótnie z panią nie mają sensu.

20

Odp: odbieranie "dziecka" z WTZ - proszę o wyjasnienie

Wyobrażam sobie, że kadra wraz z uczestnikami, siada i rozmawia o tym, co się stało i rozważa gdzie ten uczestnik mógł pójść i gdzie teraz może być. Następnie pracownicy i uczestnicy dzielą się na grupy, z których każda angażuje się w poszukiwania w takim zakresie jak to jest możliwe.
Osoby mniej sprawne sprawdzają najbliższe ulice, bardziej sprawne razem z instruktorami jadą do wybranych miejsc.
Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, że te działania mogą nie przynieść żadnego skutku w poszukiwaniach, ale z pewnością wzmocnią orientację pozostałych uczestników oraz ich odpowiedzialność za siebie nawzajem.
Pewnie niektórzy uczestnicy nie będą w stanie wziąć udziału w poszukiwaniach - wtedy z instruktorem pozostaną w budynku.
Tak to sobie wyobrażam. Kadra myśli i włącza w swoje działania uczestników WTZ.

Moim zdaniem te działania mieszczą się w ustalonych dla kadry "granicach odpowiedzialności". Chodzi o zwykłą pomoc i wsparcie rodziców oraz policji w trudnej sytuacji.
Po tym, co Pani napisała utwierdzam się w przekonaniu, ze problem samodzielnego dojeżdżania do WTZ leży po stronie lęku kadry bądź braku chęci do wspierania wtedy, kiedy jest to potrzebne - nawet jeżeli jest już po godz. 16.00.
A swoją drogą, to zastanawiam się czy Pani czasem nie chce mi powiedzieć, że to nie leży w Pani zakresie obowiązków?

21

Odp: odbieranie "dziecka" z WTZ - proszę o wyjasnienie

Witam. Do   zawsze  pisze  o osobach niepełnosprawnych, o  samodzielności żeby sami chodziły i wracały do WTZ. A ja dam nowy przykład. Przekonałam mojej koleżanki mamę żeby raz puściła ją samą, chociaż ma już 33 lata Ponieważ prędzej moja koleżanka się buntowała mi że ona nie będzie  siedziała ciągle mamie pod spódnicą,  a potem dodała że mama nie chodzi spódnicy , tylko spodniach. Jeszcze dodała mi że jest dorosła i będzie chodziła samodzielnie. Prosiła mnie żebym porozmawiała z jej mamą, żeby ją puściła. Tłumaczyłam jej mamie że da sobie radę, że jest dorosła.  Jej mama jest bardzo zadowolona, że się odważyła na ten pierwszy krok i że mnie posłuchała.I odważyła się pujścic do mojej mamy. Tylko napisała jej numer domofonu. Ja wyszłam za nią po 5 minutach i obserwowałam. Także doszła sama. Przecisnęła właściwy domofon. Jej mama bardzo się martwiła. Ale potem przedzwoniłam że doszła i jest wszystko dobrze. Postanowiła o tej pory puszczac ją samodzielnie. Rodzice od ważcie się zrobic pierwszy krok, jak ta mama i przekonacie się że macie dzieci samodzielnych. Wejście się w garśc. Powodzenia.

Ostatnio edytowany przez Wio (2010-05-12 15:17:20)

22

Odp: odbieranie "dziecka" z WTZ - proszę o wyjasnienie

Moim zdaniem te działania mieszczą się w ustalonych dla kadry "granicach odpowiedzialności"
jako pracownik nie odpowiadam, a najważniejsze że rodzice to rozumieją
samodzielność jak najbardziej, ale niestety nie każdy może być samodzielny

23

Odp: odbieranie "dziecka" z WTZ - proszę o wyjasnienie

Witam Może ja się tutaj w trącę do waszej rozmowy. Uważam że Pani Do ma rację. Niektórzy robią to na wygody. Także jak słyszę osoby niepełnosprawne się zaczynają buntowac. Krzyczą że są dorośli, mamo nie trzymaj mnie tak w domu, jestem dorosła, chcę wyjśc. Ciężko jest już ich zatrzymywac w domu, a rodzice robią tą siłą i ich nie wypuszczają. Ostatnio Wio miała taką sytuację ze swoją koleżanką. Zbuntowała się koleżanka, wykrzyczała Wio  że jest dorosła, a mama ją trzyma bez przerwy. Wio wysłuchała i przekonała mamę tej dziewczyny, żeby ją wypuściła, mówiła Wio że Ona da sobie redę, zna drogę, poradzi sobie. Jej mama panikowała, co Ty Wio robisz, dostanę zawału. Ale posłuchała Wio. Wio przedzwoniła do swojej mamy i powiedziała że Andzela idzie samodzielnie do niej. Wio za jakiś czas wyszła za Nią. Obserwowała i Andzela doszła samodzielnie. Teraz mama jej się cieszy. Tak jak niektórzy jadą na wygodę busem, a mogą samodzielnie dojśc do WTZ,  lub do domu. Większąśc osób niepełnosprawnych chcą być samodzielni, zaczynają się buntowac. Pozwólcie im się usamodzielnic. Właśnie wejście się w końcu do roboty, Wspierajcie w końcu tych rodziców. Zacznijcie uczyc tych osób niepełnosprawnych samodzielności, a nie bez przerwy robicie wszystko za nich i kłaskając bo głowie.

24

Odp: odbieranie "dziecka" z WTZ - proszę o wyjasnienie

Dziękuję za wsparcie.
A co Państwo myślicie o tym zdaniu:
"samodzielność jak najbardziej, ale niestety nie każdy może być samodzielny"?

25

Odp: odbieranie "dziecka" z WTZ - proszę o wyjasnienie

Witam serdecznie. Chciałabym serdecznie podziękować tutaj Wio. Moja córka jest niepełnosprawna. Nigdy nigdzie sama nie wychodziła bez ze mnie. Wszędzie chodziła ze mną, przez 33 kata. Moja córka bardzo lubi mamę Wio. Buntowała się bez przerwy że Ona jest dorosła i chce pójść samodzielnie do jej mamy itp. Ja się bałam i nie chciałam jej wypuścic. Moja córka stanowczo zaczęła się buntowac i mówiła bez przerwy Wio ze Ona nie będzie mnie się już trzymała, że Ona sama pójdzie. Wio obiecała mojej córce, że porozmawia ze mną i przekona mnie żebym ją wypuściła. Wio stanowczo mnie przekonywała żebym ją wypuściła. Że Ona sobie da radę, zna drogę itp. Wio obiecała mi że za pierwszym razem wyjdzie za Nią, żebym się nie bała. Ja mówiłam że innym razem ją puszczę, nie teraz. Że ja dostanę zawału serca itp. Wio stanowczo mówiła albo teraz pani ją puści, lub nigdy. Zgodziłam się. Moja córka mocno przytuliła Wiolę i jej podziękowała. Wio przedzwoniła d o jej mamy, że moja córka idzie samodzielnie do niej, żeby tam czuwała. Moja córka wyleciała szybko z radością. Wio obserwowała ją. Potem przedzwoniła że jest wszystko w porządku. Moja córka zawsze powtarzała że patrzyła na pasy jak przechodziła na drugą stronę ulicy Byłam bardzo zadowolona ze swojej córki, a ja w Nią nie wierzyłam. A przekonała mnie do tego Wio. Chciałam serdecznie podziękować jej za wszystko, że otworzyła mi oczy. Dziękuję Ci Wio. Namawiam żeby rodzice też przekonali się że mają swoich dzieci dorosłych, samodzielnych. Uczcie ich samodzielności. Można nauczyc samodzielności innych osób, ale potrzeba na to dużo czasu, poświęceń itp. Dziękuje.